Nadzwyczajni Szafarze Komunii Świętej Archidiecezji Gnieźnieńskiej


To jest Afryka

Data publikacji: 13.05.2007

szanceTumsifu Yesu Kristo – na milele. Amina.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wieki wieków. Amen

W Afryce każda rzecz, każda sytuacja są inne niż w Europie. Każda czynność, każde postępowanie są inne niż w Europie. Okazuje się, że tak naprawdę to my Europejczycy jesteśmy inni. Bo Afryka to pełna naturalność na każdym polu. Kiedy przyjechaliśmy na czarny kontynent byliśmy przekonani, że wiele będziemy mogli zrobić. I rzeczywiście tak jest, ale w zupełnie innym znaczeniu.


Winniśmy przywieźć wiedzę, nauczyć się miejscowego języka itd., ale zorientowaliśmy się, że powinniśmy przywieźć przede wszystkim pokorę. Pokorę wobec wszystkiego – pięknej, bogatej i groźnej przyrody, uśmiechniętych, lecz stanowczych ludzi, ich obyczajów i potrzeb, straszliwych chorób i niewyobrażalnej biedy. Okazało się, że to wszystko jest zgodne z naturą, wszystko jest potrzebne i wszystko wynika z naturalnych zasad przyrody. Jakże można je zmieniać, przecież to absurd. Wszystko, co dotąd wiedzieliśmy o Afryce zostało w nas przeobrażone. Sprawy oczywiste okazały się zupełnie inne, jeśli spojrzeliśmy na nie z miejsca, w którym mieszkamy, czyli z Kiabakari w polnocno-zachodniej Tanzanii.

Ludzie – pogodni, uśmiechnięci, życzliwi, mimo wszystko otwarci, a przecież bardzo często chorzy, doświadczeni okrutnie przez los. O ileż są lepsi od Europejczyka, który wychodzi z narady w firmie zadowolony z siebie jak paw, a nie potrafi znaleźć dobrego słowa czy uśmiechu dla potrzebującego sąsiada czy mijanego biedaka. Ci ludzie wiedzą, że nie jest potrzebny dwudziesty samochód, bo to nic nie znaczy. Potrzebna jest jedna motyka, żeby żyć porządnie. Rolnictwo – wydawało nam się, że jest prymitywne, ale jak można tak naprawdę inaczej uprawiać rolę, jeśli na każdym metrze kwadratowym spod cienkiej warstwy gleby wyziera lita skala, nie do ruszenia. Najprostszy pług nic tu nie zrobi, a i tak próbują nawadniać glebę, użyźniać w naturalny sposób. Nie ma nawozów, bo koszty transportu byłyby nie do przełknięcia dla budżetu amerykańskiego rolnika, a co dopiero dla jednego z najbiedniejszych ludzi na świecie tzn. tanzańskiego rolnika.

Drogi – nie ma ich, bo warunki terenowe, geologiczne i klimatyczne do ich budowy są absurdalnie trudne. Nikt w Europie przy zdrowych zmysłach i z zachowaniem rachunku ekonomicznego nie zbudowałby ani kilometra. Energia – nie ma w kraju węgla, ropy, gazu, górskich rzek, dużych rzek o stałym przepływie wody. Pozostaje energia słoneczna i wiatrowa, ale przecież nawet bogate kraje mają u siebie problemy z jej stosowaniem z uwagi na bardzo drogie technologie. Jakież mamy prawo do krytyki?

Zdrowie – jedyna dziedzina gdzie relatywnie niskie nakłady finansowe mogą przynieść radykalną poprawę. Uświadamianie, profilaktyka, dostawy nawet prostych i tanich leków, szczepienia to już bardzo dużo. I tutaj Europa mając gigantyczną przewagę może uczynić bardzo dużo. Pokornie uczymy się Afryki – staramy się wrócić w naszej europejskiej mentalności do tego, co naturalne, dobre, właściwe dla innych. Wtedy będziemy mogli rzeczywiście pomagać nie niszcząc innych. Zaczniemy widzieć innych ludzi, a nie tylko czubek własnego nosa. To będzie też nasze własne dobro.
Jezu, ufam Tobie – Yesu, nakutumainia.

Barbara i Aleksander Szanieccy




↑ Top